Portal finansowany przez społeczność Logo Patronite
Autorzy

To co robi Morawiecki to pic i blaga..

Tomasz Słupik
Tomasz Słupik

Premier Mateusz Morawiecki organizuje konferencje prasowe na tle szpitala narodowego w Warszawie, czy w Katowicach, gdzie również powstaje szpital polowy dla osób zakażonych wirusem COVID-19. To prężenie muskułów ma na celu pokazanie społeczeństwu, że mimo rosnącej lawinowo od co najmniej miesiąca liczby chorych oraz kolejnych rekordów w liczbie zgonów zanotowanych od początku pandemii, władza ma sytuację pod kontrolą. Jednak kiedy się bliżej przyjrzeć sytuacji jest wprost przeciwnie.

Jednak kiedy się bliżej przyjrzeć sytuacji jest wprost przeciwnie. Specjaliści oraz lekarze donoszą, że system ochrony zdrowia w Polsce właściwie się zawalił, funkcjonuje tylko siłą instytucjonalnej inercji oraz dzięki niejednokrotnie heroicznej postawie lekarzy, ratowników i całego personelu medycznego, który jest już u kresu wytrzymałości. Jest nawet gorzej. Anastezjologowie mówią, że sytuacja w Polsce zaczyna przypominać tą z wiosny tego roku w Lombardii, kiedy to lekarze stawali przed dramatycznym wyborem kogo podłączyć do respiratora i uratować mu życie, a kogo skazać na śmierć. Oprócz tych dramatycznych doniesień z frontu walki z COVID-19 trwa w najlepsze żonglowanie danymi, tak by uniknąć najbardziej drastycznego scenariusza czyli całkowitego lockdownu.

CHODZI PRZEDE WSZYSTKIM O CODZIENNĄ LICZBĘ NOWYCH PRZYPADKÓW OSÓB ZAKAŻONYCH KORONAWIRUSEM I LICZBĘ PRZEPROWADZONYCH TESTÓW. TO ZNACZY WYKONUJE SIĘ MNIEJ TESTÓW (NA POZIOMIE PONAD 50 TYSIĘCY) A TYM SAMYM OFICJALNIE PODAWANA LICZBA CHORYCH RÓWNIEŻ JEST MNIEJSZA (LICZBA TA OSCYLUJE W PRZEDZIALE MIĘDZY 20 A 27 TYSIĘCY). TYMCZASEM SPECJALIŚCI OD MODELOWANIA MATEMATYCZNEGO Z UNIWERSYTETU WARSZAWSKIEGO SZACUJĄ, ŻE PRAWDZIWA LICZBA CHORYCH MOŻE BYĆ NAWET DZIESIĘĆ RAZY WIĘKSZA I ZAWIERAĆ SIĘ W LICZBIE 200 TYSIĘCY. 

Oprócz szpitali polowych trwają gorączkowe zabiegi, które mają zwiększyć liczbę lekarzy zaangażowanych w walce z pandemią. Raz pojawiają się pomysły zapraszania lekarzy z zagranicy przede wszystkim z Ukrainy, jednak na przeszkodzie stoi egzamin, który chętni do pracy w Polsce medycy musieliby zdać. Tego typu egzamin organizują Uniwersytety medyczne, jednak ze względu na pandemię, po prostu się nie odbywają. Innym razem formułowane są apele o zaangażowanie się studentów medycyny, będących na piątym i szóstym roku, jednak i w tym przypadku brakuje konkretów. Demografowie z kolei informują o lawinowo rosnącej liczbie zgonów we wrześniu i październiku tego roku w porównaniu do roku ubiegłego.

Mogą być dwie przyczyny tego zjawiska: niewydolna służba zdrowia nie jest w stanie skutecznie leczyć innych poważnych schorzeń np. nowotworów, lub część zgonów jest skutkiem powikłań po przebytym koronawirusie i tego typu przypadki nie trafiają do oficjalnych statystyk odnotowujących śmierć z powodu przebytego COVID-19. Można by wyliczać kolejne obszary, gdzie sytuacja jest dramatyczna a władza próbuje jej nie zauważać lub działa chaotycznie pogarszając obecną sytuację. Można by pokazywać przykłady skutecznego przeciwdziałania epidemii, chociażby u naszych sąsiadów. Słowacy przeprowadzają zakrojoną na szeroką skalę operację testowania wszystkich swoich obywateli na obecność COVID – 19, czy Niemcy, którzy będąc krajem ponad dwukrotnie ludniejszym od Polski, codzienną liczbę zakażeń mają mniejszą od Polski. Liczba zgonów zaś, od początku pandemii również jest tam mniejsza niż w naszym kraju. 

Wszystkie te informacje zapewne są w dyspozycji instytucji rządowych, czy ekspertów bezpośrednio doradzających premierowi, jednak w polityce przeciwdziałania epidemii panuje chaos, a działaniami rządu kieruje improwizacja. Co więcej rząd z premierem Morawieckim na czele nie traci dobrego samopoczucia i informuje społeczeństwo, że liczba chorych ustabilizowała się na poziomie dwudziestu kilku tysięcy i to jest sukces.

Propaganda i p-r-owe zagrywki pokazują tylko, że król jest nagi. Nie wspomnę o dramatycznej sytuacji w branżach: gastronomicznej, hotelarskiej, turystycznej czy w dziedzinie kultury w związku z wprowadzonymi obostrzeniami właściwie z dnia na dzień bez żadnego planu. Rosjanie szczególnie w czasach sowieckich przywykli do takiego pozorowanego działania władz i znakomicie określili je jednym, dosadnym słowem: POKAZUCHA.

Pic i blaga, którą nam próbuje sprzedać polski rząd, to nie tylko kwestia pudrowania trupa, jakim okazał się polski system ochrony zdrowia skonfrontowany z pandemią COVID-19. To dosłownie sprawa życia i śmierci każdego z nas.              

Newsletter