Portal finansowany przez społeczność Logo Patronite

Czyż: Umarł mój przyjaciel

Marek Czyż
Marek Czyż

Nie lekceważcie i nie nadużywajcie tego słowa. To jedno z najważniejszych słów, jakimi się posługujemy.

To ktoś, kto poda rękę w kłopocie i nie zapyta za ile. To ktoś, kto przyjedzie w środku nocy by pocieszyć, stanie za nami wbrew innym nawet, gdy to się nie opłaca. Ktoś, kto jest lojalny. Opowie o twoich wadach, ale Tobie, nie innym. Będzie śmiał się z tobą, ale nie z Ciebie. A jeśli nawet, to będziesz tego jedynym świadkiem.

Ilu takich ludzi macie wokół siebie? Policzcie ich, ale szczerze, na palcach. A teraz pokażcie mi te palce. Macie choć trzech? Nie liczcie rodziny, ale ludzi, którzy byli całkiem obcy a jednak coś sprawiło, że wasze drogi się przecięły a potem połączyły w jedną, na długie lata.

Mam tych lat z moim Przyjacielem za sobą 32. Więcej już nie będzie.

Wchodził po drabinie, którą sobie wymarzył.

Robił karierę błyskotliwą i błyskawiczną. Zawsze szedłem trochę za nim, czasem obok, bo jednak wolniej, ale to była dobra perspektywa. Miałem na co popatrzeć.

Trochę można się było nauczyć. Mój Przyjaciel zawodowo zrobił wszystko. Był na ustach całej dziennikarskiej Polski przez całe lata. Ale nie zamierzam analizować ani tego czasu, ani ostatnich lat, gdy chwilami mi się zdawało, że nie znam tego faceta. Bo go znałem. Lepiej niż wielu nawet najbliższych.

Nie wejdę w polemikę z nikim, kto ma po bolesnych kieszeniach poukrywane rachunki krzywd. Wyrządzonych przez mojego Przyjaciela. Znam tych ludzi i znam ich historie. Niech zostaną przy swoim.

Wybaczcie jednak.

Ja zapamiętam 19 letniego, uśmiechniętego blondyna, który z jakichś powodów uznał, że ten raczej mało uśmiechnięty i raczej ponurawy brunet, to może być fajny koleś.

Nie da się teraz opisywać wspomnień i anegdot. 32 lata trochę tego przyniosły, ale teraz nie mam żadnych do odtworzenia. Teraz jest widok ciągle uśmiechniętego, ale ciut starszego gościa, który mówi mi o planach, o polityce, o życiu.

Wysłuchuje go inny, starszy już pan, ciągle zadziwiony błyskiem w oczach i wizją szerokiej perspektywy.

A teraz zrobiło się cicho. Mam kolejny numer telefonu, z którego już nikt nie zadzwoni.

Postarzeliśmy się Kamilu. Patrz tam jako.

Newsletter