Portal finansowany przez społeczność Logo Patronite
Autorzy

Olaf Lubaszenko: „To była uczta w chłodnej przyczepie”

Marek Czyż
Marek Czyż

O Wojciechu Pszoniaku można mówić bez końca – tak barwną, niezwykłą, niesamowitą był osobą. Jego wielkie role zostały dokładnie opisane, ja napiszę o nim kilka słów z innej perspektywy. To perspektywa Łodzi przełomu tysiącleci, a bardziej precyzyjnie – wcale nieekskluzywnej przyczepy, którą Wojtek miał na planie filmu „Bajland”. Ja nie miałem, więc już pierwszego dnia zaprosił mnie do niej.

I tam, w tej chłodnej przyczepie polskiej produkcji miałem szczęście uczestniczyć w trwającej kilkanaście dni uczcie intelektualnej. To on ją tworzył, on w niej występował, ja byłem widzem i dopowiadałem czasami słowo lub dwa. Kiedy trochę się już poznaliśmy, nadszedł czas na poczucie humoru i zabawy słowne, których był mistrzem i bawił się przy tym, jak dziecko.

A wieczorami, po zdjęciach miał swoją enklawę-piękny, świeżo zmodernizowany, jedyny taki apartament w mocno zaniedbanym starym hotelu obok Piotrkowskiej. Zapraszał tam Emila Karewicza i mnie, młodego. I tam był dalszy ciąg uczty, ale tu już milczałem, chłonąc każde słowo dwóch legend, gigantów aktorskiego fachu. Emil Karewicz, Wojciech Pszoniak… Coraz bardziej pusto na tym świecie…

Tekst i foto: Olaf Lubaszenko

Newsletter