Portal finansowany przez społeczność Logo Patronite

Gmina straciła kontrolę, nad tym kto odbiera odpady?

Jarek Adamski
Jarek Adamski

Kuriozalna sytuacja w Wardyniu Górnym – gmina leżąca w w woj. zachodniopomorskim, zorganizowała przetarg. Firma samorządowa go wygrała, a następnie… bez wiedzy gminy zleciła wywóz odpadów innemu podmiotowi. Kto odpowiada za ten stan rzeczy? Organy kontrolne sprawdzają umowę i potencjalne złamanie Prawa Zamówień Publicznych.

Urząd Zamówień Publicznych (UZP – dop. red.) sprawdzi, czy Międzygminne Przedsiębiorstwo Gospodarki Odpadami (MPGO – red.) w Wardyniu Górnym mogło po wygraniu przetargu zlecić bezprzetargowo zadanie odbioru odpadów prywatnej spółce.

W MPGO udziały ma w sumie 12 gmin. 100 procent udziałów w niej mają zachodniopomorskie gminy: Połczyn-Zdrój, Świdwin, Czaplinek, Sławoborze, Rąbino, miasto Szczecinek, Borne Sulinowo, Biały Bór, Barwice, miasto Świdwin, Grzmiąca i Mirosławiec.

Spółka ma się zajmować odbiorem odpadów.

UZP sprawdza przede wszystkim umowę na świadczenie usług odbioru i transportu odpadów z gminy Mirosławiec. Umowę podpisano z początkiem września ubiegłego roku. Obowiązywała do końca sierpnia 2021 roku.

Spółka za swoje usługi zaproponowała 813 tysięcy złotych. Tyle gmina musi zapłacić za odbiór odpadów.

Tyle, że MPGO znalazł kogoś, kto tę samą w domyśle usługę wykona za 602 tys. złotych. Już bez żadnego przetargu.

W ten sposób gmina musi płacić, tyle ile zapisano w wyniku przetargu, a spółka mogła „zaoszczędzić”. MPGO dodatkowo nie zgłosiło „podwykonawcy” urzędowi gminy.

W teorii mamy wolny rynek, ale mamy też prawo, które chroni przed nadużyciami. Czy w tym wypadku do takiego doszło? UZP sprawdza.

Sprawa ma też drugie dno. Jak się okazuje MPGO związało się umowa z inną spółką, ponieważ ta „posiadała niezbędne zaplecze techniczne”. Co zatem spółka wykazywała wygrywając przetarg? Posiadała możliwości, by należycie wywiązać się z podpisywanej umowy?

MPGO najwyraźniej jednak zorientowało się w prawnym galimatiasie, w jaki samo się wpakowało. I dziwnym trafem spółka w maju tego roku ogłosiła, że udzieliła zamówienia publicznego, obwiązującego w… przeszłości.

Dodatkowy problem to sytuacja gminy. Ta bowiem odpowiada za nadzór nad realizacją umowy.

Gmina tłumaczy się brakiem wiedzy na ten temat. Umowa była realizowana, nikt nie zastanawiał się, czy odpady wywoziły auta firmy X, czy Y.

Pracę w MPGO straciła prezes spółki. Powód? Można się tylko domyślać. Fot. Pixabay.

Newsletter